3. Self-talk – niech ci pomaga, a nie przeszkadza

Tzw. self-talk – jak to zjawisko określa się po angielsku – są to teksty, które sam sobie w myślach do siebie mówisz.
Dobra, starczy tego
lub
No stary, daj sobie spokój
czy podobne.

Zjawisko jak każde inne, ale o tyle ważne, że bardzo silnie wpływa na twoją działalność, twoje osiągnięcia.

Self-talk dzieli się zwykle na dwa rodzaje: pozytywny i negatywny.

Pozytywny self-talk to takie teksty, które mają na celu pomóc ci brnąć dalej mimo wszelkich przeciwności:

No dawaj, dawaj, jeszcze kawałeczek. You can do it! You can do it! Taaaa, załatwię to jednym ruchem
(o ile naprawdę to możliwe 🙂 )

Negatywny self-talk jest dokładną tego przeciwnością. Ma on charakter wynikający albo z lenistwa:

hmm, trzeba sobie odpuścić, Dobraaa, olać. lub ze strachu/stresu Boże, co to będzie. Na pewno nie zdam, na pewno nie zdam, po co ja się uczę. No tak, ten…… i tak mnie usadzi. Nie dam rady, jeszcze tyle zostało, a tu tyle kucia, nie dam rady.
itd.

Jak każde zjawisko wpływające na zdolność koncentracji dobrze jest sprawić, aby nam ono pomagało a nie przeszkadzało.

Na pewno negatywny self-talk trzeba wyeliminować i to od zaraz. Po co sobie jeszcze bardziej dokładać do pieca, kiedy i tak jest już wystarczająco przegrane 🙂 Faktycznie może być tak, że egzamin jest naprawdę ważny, materiał trudny, nauczyciel równie ciężki, czasu mało itd. Tak bywa i nikt nie mówi, że tak nie jest.

Fakty są faktami, ALE swoim negatywnym self-talk’iem nie pogarszaj już i tak przegranej sytuacji.

Po pierwsze prawdopodobnie nie jest ona tak przegrana, jak wydawać by się mogła.
Po drugie ten nasz negatywny self-talk to najczęściej robienie z igły widły, szukanie dziury w cały itd. Dorabianie strachowi wielkich rogów w miejscu gdzie on nie ma ich w ogóle, lub ma, ale niedostrzegalne.

Jeśli jednak czujesz, że sytuacja jest bardzo ciężka, to przynajmniej nie dobijaj się tymi negatywnymi myślami, ale przerób je na stwierdzenia

No tak, robię co mogę, Dałam z siebie wszystko – co będzie…, zobaczymy Świat się nie zawali (co najwyżej lekko się nad kruszy 🙂

Jeśli chodzi o self-talk wynikający z lenistwa – cóż, nie wynika on z charakteru studiowanego materiału czy czekającego cię egzaminu, ale z twojej osobowości – czy faktycznie lubisz się lenić czy też nie.

Na lenistwo szybkiej i dobrej rady nie ma, ale fakty są zwykle takie, że lenistwo dotyczy zwykle pewnej określonej działalności, której najczęściej nie lubisz. Może to być szkoła, nie lubiana praca itp. – taka rzecz, do której „wołami cię nie zaciągną”, a nawet jeśli już to robisz bo musisz, to co 5 min. patrzysz na zegarek.

Jedynym skutecznym rozwiązaniem tego tematu jest motywacja.

Zapewne jeślibyś miał zrobić na komputerze jakiś nudny referat, zabierałbyś się do tego cały dostępny czas, zostawił na sam koniec i skończył w ostatniej chwili zrobiony po łebkach. Ale jeśliby ktoś ci zaproponował pograć na tym samym komputerze w najnowszą grę, to ciężko by cię było oderwać od tego komputera.

Kwestia leży w motywacji

„Znajdź sobie pracę, którą lubisz, a do końca życia nie będziesz musiał pracować.”

– brzmi jedno popularne powiedzenie. Czysta prawda.

Przemyśl to.
O motywacji czytałeś w poprzednim punkcie. Spróbuj to po prostu stosować.

Co do pozytywnego self-talk’u – jest on jak najbardziej polecany. Oczywiście nie proponuję ci tzw. pozytywnego myślenia
Lustereczko, lustereczko, powiedz…., kto jest najpiękniejszy…. i tego typu bzdury (przepraszam jeśli jesteś zwolennikiem positive thinking) Do końca życia możesz sobie mówić jak piękny i wspaniały jesteś, fakty pozostaną faktami. Wystarczy spojrzeć w lustro zdejmując okulary swej dumy i wysokiego myślenia o sobie.

Ale nie twierdzę, że nie trzeba być dobrej myśli. Co mam raczej na myśli proponując pozytywny self-talk to teksty, które popychają/motywują cię do lepszego działania, wyższych osiągnięć

No stary, co ty mi tu się lenić zaczynasz. Tak, jest ciężko, ale czegóż to się nie robi dla… Zrobię to i basta! Wezmę się i już! Czy mi się chce czy nie!

a do koncentracji mógłbyś sobie np. powiedzieć:

Ejże, gdzieee?! wracać!! Słuchaj umysł: zamierzam cię teraz koncentrować na max!!! Norrrrrmalnie wycisnę z ciebie wszystko! 🙂

Innymi słowy próbujesz w trudnościach nie upatrywać przeszkód nie do przejścia, ale widzisz je jako wyzwania, problemy – jako szansę wykazania się.

Oczywiście nie stawiaj sobie też zbyt wielkich wymagań. Perfekcjonizm jest niekorzystny, generuje stres, napięcie, jest marnowaniem cennego czasu, itd. Złoty środek = ot, co jest najlepszym wyjściem.